Poznańskie spacery

Zaledwie trzy godziny w pociągu i znaleźliśmy się w Poznaniu. Zanim go polubiliśmy, musieliśmy zbadać jego uliczki i nabrzeże Warty. Czasu na poznanie miasta nie było zbyt wiele, dlatego liczę na to, że będzie jeszcze okazja aby tu wrócić…

Przechadzając się po rynku i pobliskich uliczkach zdecydowanie poczułam niedosyt.
Jednak im dłużej przyglądałam się ulicom i miastu, zyskiwało w moich oczach coraz bardziej.
Pięknie zaczęło robić się nad rzeką, Ostrów Tumski przywitał nas słońcem. Przyjemna, brukowana uliczka ciągnąca się wzdłuż katedry zaprowadziła nas na mostek obwieszony kłódkami zakochanych. Z tego miejsca wypatrzyliśmy obiekt przy którym spędziliśmy dość sporo czasu – Bramę Poznania.
Niestety tego dnia z powodu późnej pory, mieliśmy jedynie szansę zajrzeć do środka oraz przejść się kładką zawieszoną nad rzeką.
Udało nam się złapać kilka ostatnich promieni słońca w amfiteatrze znajdującym się pod nadwieszonym budynkiem muzeum i udaliśmy się w dalszą drogę.
Gdy zapadł zmrok miasto wydawało się jeszcze ładniejsze! Spacery o tej porze prowadzą do naprawdę miłych odkryć. Tym razem wieczorna włóczęga pozwoliła nam dotrzeć do przemiłej kawiarenki Caffe Bimba znajdującej się w tramwaju przy ul.Zielonej. Kolejny poranek obowiązkowo musiał zacząć się od herbaty własnie w tym miejscu!!!
Nowy dzień pozwolił nam również  obejrzeć wystawę w Bramie Poznania, która bardzo miło nas zaskoczyła. W opowieść o mieście wciągnęliśmy się tak bardzo, że ledwo zdążyliśmy na pociąg powrotny. I pomyśleć, że wybraliśmy się tu tylko i wyłącznie z powodu pewnego mebla :).

7 komentarzy

  1. Olka

    28 marca 2015

    Tyle lat mieszkałam w Poznaniu i mam do niego ogromny sentyment, fajnie spojrzeć na to miasto oczami kogoś, kto był pierwszy raz :)

  2. admin

    26 marca 2015

    Anetko! Warto tam zawitać choć na chwilę :)

  3. admin

    26 marca 2015

    Veggie niestety na Stary Browar zabrakło czasu, myślę że przy kolejnej okazji uda się nam dotrzeć i tam :). Pozdrawiam!

  4. admin

    26 marca 2015

    Agnieszko, szkoda że podczas naszej, ekspresowej wycieczki nie trafiliśmy do takiej lodziarni. Mam nadzieję, że kolejna wyprawa do Poznania pozwoli nam poznać go nieco bliżej. Pozdrawiam ciepło :)!

  5. Agnieszka Guźniczak-Beim

    25 marca 2015

    Śmiesznie tak widzieć swoje miasto na blogu, a jednocześnie bardzo miłe. W Poznaniu ostatnio coraz więcej fajnych jedzeniowych miejscówek, jest w czym wybierać królują lodziarnie naturalne, których zatrzęsienie przeżywamy, ale też powstaje trochę nowych vegebarów. Coraz częściej można zjeść bezglutenowo, co mnie bardzo cieszy. Pozdrawiam z Poznania!

  6. Veggie

    25 marca 2015

    Poznań chyba tak ma, da się lubić, ale nie od razu :-) A do Starego Browaru Was nie zawiało? Niby to komercja, ale w niezłym wydaniu, zachęcam następnym razem :-)

  7. Aneta Wojciechowska

    25 marca 2015

    urokliwe miasto :) też chciałabym je zobaczyć!

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.

Skosztuj również